Czarnek żąda dymisji minister zdrowia. "To wyrok śmierci dla wielu Polaków"
Liderem ofensywy jest kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek, który podczas zorganizowanej we wtorek przed południem konferencji przed siedzibą resortu, nie szczędził ostrych słów pod adresem szefowej resortu i rządu Donalda Tuska.
"Nic nie mówiła przez wiele miesięcy, a jak już zaczęła mówić, to kłamała"
– Rok 2026 rozpoczynamy od potężnego kryzysu w służbie zdrowia już w drugim kwartale. To jest dramat, który oznacza niestety wyrok śmierci dla wielu Polaków, którzy chorują – mówił Czarnek. Polityk PiS zarzucił minister zdrowia nie tylko brak aktywności, ale także wprowadzanie decyzji, które – jego zdaniem – ograniczają dostęp do leczenia. – Nic nie mówiła przez wiele miesięcy, a jak już zaczęła mówić, to kłamała – stwierdził, określając Sobierańską-Grendę jako "niemą minister".
Jednym z głównych zarzutów jest ograniczenie finansowania badań profilaktycznych i diagnostycznych. Czarnek wskazywał, że środki na kolonoskopię i gastroskopię miały zostać obniżone nawet o 60 proc., a na diagnostykę obrazową o połowę. – W roku profilaktyki ogranicza się Polakom dostęp do badań. Co powie im pan Tusk? Uśmiechnijcie się? Robimy, nie gadamy? – pytał ironicznie polityk PiS.
"To jest pani, której marzeniem jest likwidacja 30 procent szpitali"
Najostrzejsze oskarżenia dotyczyły jednak kierunku zmian w systemie ochrony zdrowia. Czarnek przekonywał, że minister zdrowia dąży do jego głębokiej przebudowy kosztem pacjentów. – To jest pani, której marzeniem jest likwidacja 30 procent szpitali – mówił.
– To jest pani, która chciałaby prywatyzacji służby zdrowia. (…) Pani, której marzeniem byłoby, żeby każdy płacił fakturę u lekarza, a później refundował ją sobie w NFZ – dodał.
W jego ocenie działania resortu oznaczają "demolowanie jednej z najważniejszych płaszczyzn działania państwa, jaką jest ochrona zdrowia". W konferencji uczestniczyła także była minister zdrowia Katarzyna Sójka, która w jeszcze ostrzejszy sposób oceniła działania obecnego kierownictwa resortu. – Ochroną zdrowia kieruje dzisiaj menedżer, ale od cięć. A słowo restrukturyzacja to łagodniejsze słowo na ‘amputację – mówiła. – Ta minister dostała jedno zadanie – zwijać system, zamykać to, co jest niewygodne – dodała.
Sójka zarzuciła również rządowi uderzenie w bezpieczeństwo kobiet, wskazując na likwidację oddziałów położniczych. – Młodym matkom zabiera się elementarne bezpieczeństwo. Każe się im rodzić w karetkach, na SOR-ach albo szukać miejsca w szpitalach oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów – mówiła. – To są konkretne ludzkie dramaty. To jest generowanie kolejek śmierci – oceniła była minister.
PiS zapowiada, że wniosek o wotum nieufności wobec Sobierańskiej-Grendy zostanie formalnie złożony w Sejmie, a partia zamierza "rozliczyć rząd za każdego pacjenta".